Uroczystość Wszystkich Świętych

1 listopada Kościół obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych, czyli wspomnienie tych, którzy nie zostali przez Kościół ogłoszeni świętymi, a wykazywali w życiu heroicznie miłość do Boga i bliźniego. Nie chodzi tutaj takze o tych, którzy są powszechnie znani, ale przede wszystkim tych, którzy mogli żyć niedostrzegalnie dla świata. W sposób szczególny w Polsce przychodzimy na groby bliskich, także tego dnia z nadzieją, że również oni są zbawieni, czyli święci i cieszą się z Bogiem w Królestwie nowym życiem.

Na początku chrześcijaństwa nie oddawano publicznie czci świętym czy aniołom.  W Nowym Testamencie można jednak zobaczyć jak Jezus okazuje wielki szacunek wobec Jana Chrzciciela (Mt 11, 7-11). Także Paweł Apostoł okazuje cześć względem Abrahama, czy Melchizedeka. Niektóre wypowiedzi Jezusa wskazują, że dawni patriarchowie jak Dawid cieszą się w Królestwie Bożym.

Są ludzie, czasem są to nawet katolicy, którym trudno uwierzyć w życie wieczne. Wydaje im się ono jakieś nierealne i niemożliwe. Uroczystość Wszystkich Świętych jest dobrą okazją, żeby się zastanowić, skąd się to bierze: skąd się bierze ten opór przed uwierzeniem Panu Jezusowi, że On jest zmartwychwstaniem i życiem, i ma moc obdarzyć nas życiem wiecznym.
Pan Jezus powiedział kiedyś, że gdzie skarb twój, tam i serce twoje będzie. Żeby wierzyć w życie wieczne, trzeba nosić w swoim sercu chociaż trochę fascynacji Panem Bogiem, chociaż trochę tęsknoty za Bogiem i za tym, żeby On stał się dla mnie kimś naprawdę ukochanym. Trudno, żeby uwierzył w życie wieczne ktoś, dla kogo jedynym doświadczeniem modlitwy jest egocentryczna prośba w sprawach wyłącznie doczesnych.
Żeby wiara w życie wieczne stała się realnym wymiarem mojego życia, moje serce już teraz musi się wyrywać do uwielbiania Boga – do uwielbiania Boga nie tylko słowami, ale całym moim życiem. Żeby wiara w życie wieczne stała się realnym wymiarem mojego życia, muszę całym sercem pragnąć kochać mojego Boga, i to kochać Go coraz więcej.
Już tylko dla porządku dodajmy, że trudno, żeby na serio wierzył w życie wieczne ktoś, kto nie liczy się z Bożymi przykazaniami, kto w pogoni za bogactwem dopuszcza się niesprawiedliwości i w ogóle żyje tak, jakby Boga nie było. “Gdzie skarb twój, tak i serce twoje” – powiedział Pan Jezus. Jeżeli cały swój skarb umieściłeś w tym życiu doczesnym, nie dziw się, iż życie wieczne wydaje ci się czymś nierealnym.

Uroczystość Wszystkich Świętych daje nam dzisiaj wspaniałą okazję do odnowienia naszej wiary w życie wieczne. Miliony świateł, jakie na wszystkich cmentarzach zapłoną dzisiaj na grobach naszych bliskich, są przecież wyrazem naszego powszechnego przeświadczenia, że – jak to będziemy się modlić w jutrzejszej liturgii – “życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy”. Oby to była nie tylko nasza wspólna wiara, ale oby to była również osobista wiara każdego z nas. Oby rozświetlone dzisiaj cmentarze świadczyły również o wierze każdego z nas, kto będzie dzisiaj zapalał światła na grobach swoich bliskich – że śmierć nie musi być przepaścią, która gruntownie rozdziela żywych od umarłych, bo przecież każdy, kto wierzył w Chrystusa, mimo że umarł, nadal żyje.

Dziś po południu, po Nieszporach lub niezależnie od nich, na cmentarzu odprawia się procesję żałobną ze stacjami. Od południa Dnia Wszystkich Świętych i przez cały Dzień Zaduszny w kościołach i kaplicach publicznych można uzyskać odpust zupełny, ale tylko jeden raz. Warunki zyskania odpustu są następujące:
1) pobożne nawiedzenie kościoła lub kaplicy,
2) odmówienie “Ojcze nasz” i “Wierzę w Boga”,
3) dowolna modlitwa w intencji Ojca św.,
4) Spowiedź i Komunia św.
W dniach 1-8 listopada można także pozyskać odpust zupełny za nawiedzenie cmentarza pod wyżej wymienionymi warunkami. W pozostałe dni roku za nawiedzenie cmentarza pozyskuje się odpust cząstkowy.